Angielskie śniadanie

Angielskie śniadanie jest proste i smażone. Proste bo jego przygotowanie ani nie zajmuje dużo czasu ani nie wymaga specjalnych umiejętności. Smażone, bo każdy, dosłownie każdy element tego posiłku jest smażony. Są jedynie dwa wyjątki od tej patelnianej zasady, ale może zacznijmy od początku.

Wiele, wiele lat temu przeciętny angielski rolnik czy inny robotnik fizyczny wyruszał w pole (czy też do pracy) rano, a wracał wieczorem, często późnym. W polu jak to w polu: zboża dookoła, a sklepy, czy karczmy daleko. W fabrykach czy kopalniach nie było lepiej i wśród setek ton przetopionego metalu czy kilkaset metrów pod ziemią ciężko było znaleźć coś do jedzenia. Prowiant zabrany z domu pozwalał zaspokoić głód, ale raczej nie stanowił dobrego źródła energii. W sumie nie inaczej jest dzisiaj. Kanapka zjedzona w pracy smakuje wybornie i pozwala przestać myśleć o jedzeniu, ale nie stanowi wysokowartościowego posiłku. Jednak potrzeba matką wynalazku i Anglicy wymyślili sobie porządne, tłuste i wysokokaloryczne śniadanie które dostarczy im niezbędnych składników odżywczych i energii na cały dzień. Tak zrodziła się idea tłustego i raczej niezbyt zdrowego śniadania.

Ale to tylko część naszej historii. Wiemy już skąd pomysł na naprawdę duże śniadanie, pora przyjrzeć się jego składnikom. A jest ich sporo: kiełbaski, bekon, jajka, pomidory, pieczarki – to podstawowe, smażone składniki. Do tego dochodzą tosty i fasola w sosie pomidorowym. To wspomniane dwa wyjątki od smażonej reguły. Tost upieczony, a fasolka ugotowana. Skład typowego angielskiego śniadania nie jest przypadkowy i nie jest niczyją fanaberią kulinarną. Znów w grę wchodzi potrzeba. Otóż owe wiele wiele lat temu przeciętnym rolniczym, czy robotniczym rodzinom raczej się nie przelewało i mimo potrzeby zjedzenia sutego śniadania, mało kto w tych środowiskach mógł pozwolić sobie na zakup produktów specjalnie do tego celu. I tak panie domu wysyłające swoich chłopów do roboty, musiały improwizować bazując na różnego rodzaju resztkach z poprzednich obiadów czy kolacji. A jak to z resztkami bywa, żadnego produktu nie ma za dużo. Ot kawałek kiełbaski został z poniedziałku, dwa plasterki boczku z wtorku, kilka pieczarek które w środę nie zmieściły się w sosie i niewiele kilkudniowego chleba który jest już zbyt nieświeży żeby smakował bez obróbki termicznej.
Żadnego z tych składników nie było na tyle dużo, żeby mógł stanowić samodzielną bazę śniadaniową, więc wspomniane matki, żony a czasem i kochanki z poszczególnych resztek tworzyły jeden konkretny posiłek. Do tego dochodziły jajka które na szczęście były szeroko dostępne (niemal za każdym domem był jakiś mały kurnik) więc nie mogło ich zabraknąć w śniadaniu, oraz  fasola która  jak to fasola jest tania i pożywna 🙂

Skoro rozwikłaliśmy dwie tajemnice: dlaczego to śniadanie jest tak wielkie i tłuste, i dlaczego złożone z tych a nie innych składników, odpowiedzmy sobie jeszcze na jedno pytanie: dlaczego to ogromne i niezdrowe śniadanie uczyniono jeszcze bardziej ciężkostrawnym poprzez smażenie wszystkiego?
Powody są trzy, jeden bardziej prozaiczny od drugiego. Po pierwsze smażenie pozwalało zniwelować ewentualną nieświeżość produktów, które jak pamiętamy były niczym innym jak resztkami z poprzednich dni. Po drugie smażenie pozwalało zaoszczędzić czas. Bo któż może sobie rano pozwolić na długie i żmudne gotowanie, pieczenie i inne przygotowywanie? Dużo łatwiej i szybciej jest wrzucić wszystko na jedną patelnię i zwyczajnie usmażyć. Oszczędność czasu i garnków a co za tym idzie mniej zmywania po śniadaniu. A po trzecie wreszcie, tak jest zwyczajnie smaczniej! Bo któż nie lubi smażonego jedzenia? 😉

Nie twierdzę oczywiście, że wszystkie wymienione przeze mnie źródła angielskiego śniadania występowały zawsze w każdym z angielskich domów, czy że absolutnie każdy kto przygotowywał takie śniadanko robił to tylko z biedy i oszczędności. Nie mniej jednak ogólny historyczny zarys jest poprawny.

Dziś angielskie śniadanie to wciąż tradycja żywa jednak nieco zmieniona. Coraz rzadziej przyrządza się je w domach a coraz częściej je się je w pubach, przydrożnych barach czy nawet w restauracjach. Coraz częściej jest to rodzinny, wyjściowy posiłek, chociaż nie raz spotkać można np. budowlańców pałaszujących jaja, bekon i kiełbaski przed pracą, w czasie przerwy, czy nawet po robocie. Zapytacie, jak to po pracy? A no zwyczajnie. Dziś funkcjonuje ciekawy twór zwany All Day Breakfast, czyli śniadanie serwowane cały dzień. Niezależnie więc czy jest 8 rano, południe czy wieczór w Anglii można zjeść tradycyjne śniadanko. Ma to sens, gdyż jego skład i przyrządzenie sprawia, że świetnie nadaje się na obiad i niczym nie ustępuje naszemu schabowemu z ziemniakami. Mówię oczywiście o sytości i kaloryczności, nie o smaku 😉

Cała śniadaniowa tradycja mimo że trwa i ma się dobrze, nieustannie się zmienia. I tak możemy dziś dostać wersję wegetariańską, bezglutenową, wersję light itp. Jeśli jednak chcecie sobie przyrządzić prawdziwe angielskie śniadanie, to przepis jest jeden i do tego bardzo prosty:
Rozgrzejcie dużą patelnię, wrzućcie na nią boczek i kiełbaski i podsmażcie, następnie wbijcie tam jajko, połóżcie kilka plasterków pomidora i parę pieczarek i niech to wszystko się smaży w tym skumulowanym tłuszczyku. Do tego upieczcie tosty i podgrzejcie puszkę fasoli w sosie pomidorowym. Gdy wszystko na patelni będzie już usmażone, tosty upieczone a fasolka gorąca, weźcie największy talerz jaki macie, zrzućcie zawartość patelni, na ten sam talerz przełóżcie fasolkę z garnka a na wierzch połóżcie tosty. Śniadanie gotowe. Smacznego 🙂

Michał
Założyciel i administrator bloga Ponglish.eu. Na co dzień mieszka i pracuje w Anglii. Borykał się z problemami które sam teraz opisuje na tej stronie. Zadawał w internecie pytania, na które dziś udziela odpowiedzi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*