Jak wygląda podróż promem do Anglii?

Sporą popularnością na naszej stronie cieszą się artykuły zaczynające się od słów „jak wygląda…”.  Nie dziwi mnie to, gdyż sam niejednokrotnie bez skutku szukałem szerszego opisu podróży autokarem, czy promem. A jeśli jesteśmy już przy promach, zapraszam na krótką wycieczkę przez Kanał Angielski. pokonywaliśmy go już powietrzem i pod ziemią. Czas odkryć tajemnice morskiej przeprawy promowej.

Na wyspy Brytyjskie można dopłynąć startując z wielu europejskich portów i dobić do nie jednego portu w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Jednak jednym z najpopularniejszych odcinków na trasie Polska – Anglia jest ten zaczynający się we Francuskim Calais (tym samym gdzie znajduje się wlot do Eurotunelu) a kończący się w malowniczym Dover. Dlaczego malowniczym? O tym później. Cała przygoda zaczyna się podobnie jak w przypadku przeprawy podziemnej, czyli do portu trzeba jakoś dojechać. Podobnie jak w przypadku Eurotunelu, jeśli jedziemy autokarem, sprawę biletów i rezerwacji załatwia za nas przewoźnik. Jeśli jedziemy na własną rękę, musimy zadbać o to sami. Najprościej zarezerwować bilety online, np. przez stronę www.aferry.pl
Znajdziecie tam wszelkie połączenia z naszej części kontynentu na Wyspy obsługiwane przez różnych przewoźników. Niniejszy artykuł opieram (jak zwykle) na własnym doświadczeniu, czyli promowej przeprawy z Calais właśnie do Dover, obsługiwanej przez firmę P&O Ferries. Typowy prom tego przewoźnika wygląda tak:

prom
Prom P&Q, źródło: pl.wikipedia.org

Po przybyciu do portu, kierowani znakami udajemy się w odpowiednie miejsce gdzie następują procedury podobne jak przy podróży podziemnej. Ponieważ dość szczegółowo opisywałem je już dwa razy (w artykułach o podróży autokarem i Eurotunelem), nie będę rozwodził się więcej na temat odpraw celnych, gdyż te przebiegają niemal identycznie. Jeśli jesteście zainteresowani jak, odsyłam Was do wyżej wymienionych wpisów. Pasażerowie autokarów i samochodów odprawiani są na odpowiednich pasach i jak już wspomniałem wygląda to podobnie jak odprawa w Eurotunelu. Natomiast jest jedna różnica – promem mogą płynąc piesi! W celu odprawy pieszy musi udać się do budynku terminala, gdzie zostanie skontrolowany niemal identycznie jak na lotnisku, po odprawie piesi wychodzą po drugiej stronie budynku gdzie wsiadają do autobusu który zawiezie ich na prom. Podróżni przemieszczający się samochodami i autokarami po odprawie podjeżdżają do odpowiedniego pasa ustawiając się w kolejce.

calais1
Port Calais, źródło: http://www.passengerships.fr

Przy tych asfaltowych pasach znajdują się budynki z toaletami i automatami z kawą, ciastkami, cukierkami i zimnymi napojami. To dobry czas na papieroska (o ile jest czas) czy szybką kawę. Gdy przyjdzie właściwy czas (zazwyczaj oczekiwanie nie jest bardzo długie rozpoczyna się załadunek pojazdów, którym kierują pracownicy portu. Samochody i autobusy jeden po drugim wjeżdżają na rampę a z niej do środka promu na jeden z kilku poziomów (pięter). Każdy poziom ma swój numer i kolor który warto zapamiętać, gdyż pasażerom nie wolno zostawać w pojazdach. Schodami i windami należy udać się na pokład, a właściwie na jeden z dwóch pokładów. Składają się one z części zabudowanej i otwartej na której można podziwiać widoki i wchłaniać morską bryzę.

Gdy cały załadunek się zakończy, prom powoli ruszy a z głośników popłyną różnego rodzaju komunikaty. Z początku prom będzie płynął bardzo powoli i spokojnie, z czasem zwiększając prędkość i… poziom bujania. Niestety osoby z chorobą morską czy lokomocyjną mogą odczuwać dyskomfort. Ale nie ma co się martwić – na pokładzie znajduje się wiele toalet! 😉

prom1

Przeprawa na omawianej trasie trwa około półtorej godziny. Co można w tym czasie robić? Wiele rzeczy! Po obu pokładach można swobodnie się przemieszczać. W środku zlokalizowane są sklepy, kawiarnie i restauracje z różnych przedziałów cenowych czyli dla każdego coś miłego. Pasażerowie z większymi wymaganiami i bardziej zasobnymi portfelami mogą zasiąść przy eleganckim stoliku w nie mniej eleganckiej restauracji. Ci mniej wymagający mogą udać się na naprawdę smaczny i tani posiłek serwowany w sposób znany z polskich barów mlecznych czy stołówek zakładowych. W menu typowo angielskie zestawy śniadaniowe oraz obiadowe, a także dania uniwersalne jak lasagne, makarony, ryby, ziemniaki, kotlety itp… Kto nie jest głodny może udać się na drinka, piwko, kawę czy lody.

prom3

W wielu miejscach rozlokowane są monitory wyświetlające na zmianę informacje o przeprawie, zdjęcie uśmiechniętego kapitana statku czy wirtualną mapę pokazującą aktualne położenie promu. Na zewnętrznych częściach promu ulokowane są stoliki i ławki. Tam też, co ważne dla palaczy, można puścić dymka. A przede wszystkim można (i naprawdę warto) podziwiać widoki.

prom 2

Najpierw oddalającej się Francji, a potem zbliżającego się angielskiego wybrzeża. Gdy statek zbliży się już do portu w Dover, na pasażerów czeka naprawdę piękny widok: majestatyczne białe klify które prom powoli mija. Kto nie widział, koniecznie musi udać się na zewnątrz lub podejść do okna i podziwiać, gdyż jest to widok zapierający co niektórym dech w piersiach.

clify
Klify w Dover, źródło: www.wikipedia.org

Sam proces przybijania nie trwa długo a w tym samym czasie głos z głośników i obsługa poproszą wszystkich o udanie się do pojazdów. I tutaj warto pamiętać gdzie stoi nasz samochód. Po przybyciu następuje rozładunek który przebiega dość sprawnie pod okiem załogi i powoli można wyjechać na nabrzeże, skąd już krótka i prosta droga na najbliższą autostradę do Londynu.

Ze względu na nieuniknione bujanie nie każdemu ta forma podróży przypadnie do gustu, jednak warto choć raz się na nią zdecydować ze względu na widoki. Mimo że dłuższa, jest to podróż dużo ciekawsza niż ciemnym Eurotunelem.

Michał
Założyciel i administrator bloga Ponglish.eu. Na co dzień mieszka i pracuje w Anglii. Borykał się z problemami które sam teraz opisuje na tej stronie. Zadawał w internecie pytania, na które dziś udziela odpowiedzi.

4 Komentarze

  1. Super strona!!!! Sam 20 lat temu wyjechalem do niemiec i tutaj pomagam,a z problemami to masz racje,kiedys mialem to samo.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*