Za potrzebą czyli brytyjskie toalety

Choć sprawa wydaje się nieco śmierdząca, dzisiejszy artykuł nie jest żartem, chociaż kilka jego akapitów można potraktować jako ciekawostkę dla uśmiechu. Jednak podobnie jak wiele innych prozaicznych rzeczy, tak i korzystanie z toalety może nowo przybyłym imigrantom (czy też turystom) sprawić problem. Niby proste, a jednak skomplikowane. Jak wszystko w UK 😉

Na początek trochę słownictwa

Ten kto chociaż przez jeden semestr uczył się języka angielskiego, bez trudu w swoich starych zeszytach znajdzie słówko bathroom i jego tłumaczenie łazienka. Wszystko niby się zgadza, a już tutaj napotykamy problem który może nam się dać we znaki już pierwszego dnia w UK. Otóż w języku polskim powszechnie używanym, często zamiennie wykorzystujemy słowa łazienka, toaleta, wc, czy archaiczny już ustęp lub wychodek. Przy czym tak naprawdę pierwsze słowo czyli łazienka w zasadzie odnosi się do pomieszczenia z wanną lub prysznicem, czyli do pomieszczenia w którym można się wymyć. Natomiast pozostałe słowa określają pomieszczenie, w którym możemy pozbyć się zbędnego balastu. Ponieważ jednak przez długie lata w większości domów obie funkcje spełniało jedno pomieszczenie nauczyliśmy się ich używać zamiennie i tak do dziś spora część społeczeństwa mówi „idę do łazienki” niezależnie czy idzie się wykąpać, czy pomedytować w pozycji siedzącej. Często pytając kogoś o publiczną toaletę na mieście, pytamy o łazienkę itp.

Natomiast w UK tych słów nie używa się zamiennie nawet, jeśli w jednym pomieszczeniu znajduje się i wanna i tron. Jakich więc słów używają wyspiarze? Jest ich kilka, ale dwa są używane najczęściej:
bathroom – czyli klasyczna łazienka – pokój z wanną, lub prysznicem
toilet – czyli toaleta – miejsce do pozbycia się odpadów z pracy przewodu pokarmowego
Te dwa słówka są używane najczęściej i tylko w tym znaczeniu jakie podałem. Nawet jeśli oba sprzęty znajdują się w jednym pomieszczeniu, należy użyć nazwy odpowiedniej do planowanej czynności. I tak chcąc skorzystać z toalety zawsze musimy zapytać o toilet, nigdy o bathroom nawet jeśli w łazience znajduje się wanna, prysznic i sauna. Jeśli zapytam gdzie jest bathroom, czy mogę skorzystać z bathroom, zasugerujemy że chcemy wziąć prysznic czy relaksacyjną kąpiel czym możemy wprawić gospodarza w zdziwienie. Podobnie na mieście nie pytamy o bathroom. Oczywiście większość Brytyjczyków zrozumie nasze pytanie i wskaże nam najbliższą toaletę, ale wzbudzimy przy okazji lekki uśmiech na ich twarzach. Zwyczajnie jest to niepoprawne i brzmi nieco śmiesznie.
Żeby już zakończyć sprawę słownictwa, dodajmy jeszcze dwie inne nazwy z którymi możecie się spotkać, a których nie koniecznie musicie używać:
water-closet czyli nasze popularne WC – w Polsce często używane, w UK odchodzące do lamusa
loo czyli znów określenie na toaletę, bardzo nieformalne i mocno już archaiczne, jednak wciąż będące w użyciu.
Jeszcze w odniesieniu do słownictwa około toaletowego, warto wspomnieć jak są oznaczane toalety. Podobnie jak w Polsce oddziela się przybytki dla kobiet i mężczyzn i tak na drzwiach dla pań znajdziemy napis Ladies lub Women, a dla panów Gents lub Man.
Jest jeszcze jedno słowo wciąż będące w użyciu, ale mam nadzieję że nie będziecie musieli korzystac z tego, co się za nim kryje. To słówko to: latrine czyli latryna. To nic innego jak wykopany w ziemi dołek używany w warunkach polowych, np. na obozie czy biwaku 😉

Toaletowa kultura, toaletowe zasady.

Chociaż jest ich coraz mniej, wciąż w większości miast występują publiczne toalety. Zazwyczaj są one bezpłatne i żeby z nich skorzystać wystarczy po prostu do nich wejść. Nie szukajcie tam babci klozetowej i nie próbujcie wciskać drobnych pracownikowi jeśli go spotkacie. Najprawdopodobniej to tylko serwis sprzątający. Jeśli napotkacie toaletę płatną, najprawdopodobniej wejście będzie zablokowane obrotową bramką (coś jak w metrze), do której trzeba wrzucić odliczoną kwotę drobnych monet. Zazwyczaj między 30 a 50 pensów. I co ciekawe przy niektórych płatnych toaletach zwłaszcza w większych miastach ustawia się automaty do rozmieniania pieniędzy, żeby klient miał czym zapłacić za wejście.

Korzystając z publicznej toalety czy tej znajdującej się w pubie lub restauracji możecie się lekko zdziwić. Czemu? Bo Brytyjczycy, a zwłaszcza panowie lubią sobie umilić fizjologiczną czynność pogawędką. Nie rzadki jest więc widok panów stojących przy pisuarach i rozmawiających o… a jakże o pogodzie, drogim piwie w pubie czy o piersiach nowej barmanki. Może się zdarzyć (i pewnie się zdarzy) że padnie w waszym kierunku standardowe „how are you” i tutaj radzę jak w każdej inne sytuacji grzecznie odpowiedzieć i zrewanżować się tym samym pytaniem, inaczej można „sąsiada” urazić. Cóż, wspólne wykonywanie tej samej czynności od zawsze zbliżało ludzi 😉

Na koniec mała garść ciekawostek i porad:

– nie radzę korzystać z toalety pod chmurką! Za załatwienie potrzeby pod drzewkiem czy krzaczkiem grożą naprawdę wysokie mandaty (czasami i kilkaset funtów). Jeśli nie możecie znaleźć żadnej publicznej toalety, można zapytać w najbliższym pubie czy restauracji – pracownicy z reguły nie odmawiają.
– jeśli już chcecie koniecznie to zrobić, upewnijcie się, że jesteście… kobietą w ciąży! Wg wciąż obowiązującego, jednak martwego prawa kobieta w ciąży może się załatwić gdziekolwiek – na trawie, plaży czy… do czapki policjanta! Oczywiście nikt tego nie robi, ale teoretycznie może.
– Jeśli mieszkacie w Szkocji, to pamiętajcie, że wciąż obowiązuje tam zapomniane prawo mówiące, że wszystkie toalety w tym kraju są publiczne, nawet te w prywatnych domach. Zgodnie z prawem więc, teoretycznie możecie zapukać do dowolnego domu i zażądać udostępnienia toalety. Jest to oczywiście przepis martwy i nikt z niego nie korzysta, nikt nikomu do domu nie wchodzi, ale teoretycznie wciąż obowiązuje. Czasami powołują się na niego zdesperowani w potrzebie, którzy natrafiają na opór pracowników restauracji.
– nowe toalety publiczne są budowane w wersji bezdotykowej, czyli oprócz klamki niczego tam dotykać nie trzeba. Zarówno spłuczka, kran jak i suszarka do rąk działają na fotokomórkę, wystarczy zbliżyć dłoń
– w przeciwieństwie do tych nowych, stare toalety są obsługiwane manualnie co stanowi problem ze względu na poziom czystości. Niestety ale większość wyspiarskich toalet polski Sanepid dawno by zamknął…

Michał
Założyciel i administrator bloga Ponglish.eu. Na co dzień mieszka i pracuje w Anglii. Borykał się z problemami które sam teraz opisuje na tej stronie. Zadawał w internecie pytania, na które dziś udziela odpowiedzi.

1 Komentarz

  1. Michale!
    Bardzo bardzo przyjemny artykuł z przymrużeniem oka o niby błahej, ale jednak ważnej sprawie. Świetnie mi się go czytało!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*